Narzeczeństwo a obrotowe drzwi

Dorota Wójtowicz | Chodzenie-narzeczeństwo | 2012-01-24

Narzeczeństwo jest czasem wyjątkowym, bo jest się jeszcze nie w małżeństwie, ale już o krok od niego. 

 

Przygotowanie do małżeństwa lub rozstania

Praktycznie narzeczeństwo zaczyna się od py­tania „Zostaniesz moją żoną?”, czyli od zaręczyn, których zewnętrznym znakiem jest pierścionek. Jednak przygotowanie do małżeństwa to proces stopniowy i ciągły, składa się nań coś więcej niż tyl­ko ogłoszenie wszem i wobec chęci zawarcia mał­żeństwa, zamówienie sali weselnej czy wybranie sukni ślubnej.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o przy­gotowaniu dalszym, które rozpoczyna się w dzie­ciństwie, w rodzinie, kiedy zaszczepia się szacunek dla każdej wartości ludzkiej i dla sposobu widzenia i traktowania osób odmiennej płci, by w czystości w odpowiednim czasie móc przejść z narzeczeństwa do małżeństwa. W tym czasie ogromną rolę odgry­wa formacja duchowa i katechetyczna mająca na ce­lu ukazanie małżeństwa jako powołania, ale niewy­kluczająca możliwości pójścia drogą kapłańską czy zakonną.

Przygotowanie bliższe to nic innego jak prze­kazanie najpotrzebniejszych wiadomości dotyczą­cych małżeństwa i rodziny w duchu chrześcijań­skiego nauczania, które ukazuje małżeństwo jako relację międzyosobową mężczyzny i kobiety. Praw­dą jest, że ten etap wpływa na staranny wybór mał­żonka; od tego zależy, czy przyszłe małżeństwo bę­dzie szczęśliwe czy nie.

Przygotowanie bezpośrednie jest to katechizacja przedślubna narzeczonych, którzy zamierzają wkrót­ce stać się mężem i żoną.

Narzeczeństwo jest konieczne, by móc poznać: czy małżeństwo z tą osobą będzie dla mnie dobre, czy czuję radość, że Bóg mnie do niego powołuje, i pragnę tego? Jest to poznawanie woli Boga wobec kobiety czy mężczyzny, osoby, którą Bóg chce mi dać jako żonę czy męża. Nigdy inaczej.

Lecz trzeba dopuścić fakt, że narzeczeństwo nie zawsze kończy się małżeństwem. Zdarza się, że pomimo iż ludziom na sobie zależy, w wolno­ści rozeznają, że nie są stworzeni do bycia ze sobą przez całe życie. I co wtedy? Małżeństwo z rozsąd­ku, z wygody? Nie chciej nigdy ślubu za wszelką cenę. Odejście w prawdzie jest dowodem odwagi, by nie budować na siłę czegoś, czego nie ma. Do­świadczenie narzeczeństwa nie jest małżeństwem i nigdy nie będzie. Bycie przyrzeczoną czy przy­rzeczonym zakłada obietnicę, która zrealizować się ma w obliczu Boga. Dlatego niezwykle ważna jest wolność w relacji bycia razem, a nie trwanie w emocjonalnej sieci. Osoba musi mieć możliwość wejścia w tę relację i możliwość wyjścia z niej, na­wet na kilka godzin przed zawarciem małżeństwa, nawet jeśli nie obejdzie się bez cierpienia.

Seksualność a narzeczeństwo

Tym, co znacznie redukuje wolność, są stosun­ki seksualne. Zaangażowanie seksualne nie pozwa­la niejednokrotnie być na tyle wolnym, aby stanąć wobec siebie w prawdzie i zakończyć związek. To tak, jakby zablokować się w obrotowych drzwiach narzeczeństwa. Jest to doświadczenie trudne szcze­gólnie dla kobiety, ponieważ oddanie cennego da­ru dziewictwa sprawia, że będzie ona robić wszyst­ko, aby nie doszło do rozpadu narzeczeństwa prowadzącego do ogromnego wewnętrznego cier­pienia i wzajemnego ranienia się. Niestety, ale pro­wadzi to właśnie do ogromnego wewnętrznego cierpienia i wzajemnego ranienia się. Nie można podtrzymywać przy życiu trupa, nawet jeśli kiedyś oddało mu się jakiś organ, jakąś część siebie. Ta­ka relacja gdzieś w środku gnije. Ma się nieustan­nie nadzieję na poprawę w związku, przeciągając moment spojrzenia prawdzie w oczy. Jednak tak się bardzo rzadko dzieje. Wszystko przez konsekwen­cje współżycia przed ślubem, które prędzej czy póź­niej odbierają prawdziwą wolność poznania.

Dotykanie ciała jest dotykaniem osoby, jest wchodzeniem w nią, w jej intymność. Narzeczeń­stwo nie jest czasem ku temu. Drugi człowiek za­sługuje na szacunek, nawet w sposobie patrzenia na niego. Chociaż świat chce cię zniszczyć, odrzeć z twojej tajemnicy, seksualności, to Bóg zaprasza cię do całkiem nowej rzeczywistości. Jeśli dla ko­goś stosunek seksualny jest ważniejszy niż dobro drugiej osoby i ma być warunkiem bycia razem, to trzeba być gotowym na zerwanie relacji z nim, bo nie tędy droga. Nie chciej być dla kogoś tylko na­rzędziem zaspokojenia seksualnego połączonego z pseudomiłością.

Przyszły mąż czy żona są darem od Boga. Narze­czeństwo polega na odkryciu, czy Bóg wzywa cię, by ofiarować się tej konkretnej kobiecie; czy Bóg wybrał tę kobietę do małżeństwa. Moment zawarcia ślubu jest przyjęciem powołania, do którego zapra­sza Bóg, by wraz z drugą osobą  stworzyć rodzinę na wzór tej z Nazaretu.

Staropolskie porzekadło mówi, że ile grzechów w narzeczeństwie, tyle krzyży w małżeństwie. Pew­nie coś w tym jest, bo konsekwencja grzechu po jakimś czasie dosięgnie każdej sfery życia. Deka­log z szóstym przykazaniem nie odbiera wolno­ści – chce ją dać, by człowiek mógł być prawdzi­wie szczęśliwy przez akt małżeński z żoną, której się ofiarował i którą przyjął na całe życie. To „dzie­sięć słów” otrzymanych na Synaju prowadzi chrze­ścijanina, ucząc go wyboru, ku pełni wolności. Bo jakże Bóg, który nazywany jest Miłością, mógłby ci czegoś zabraniać? On, który jest Wolnością, chce tej wolności dla każdego grzesznika.

Za: Małżeństwo i rodzina>>>

Książkę można kupić w księgarni OPOKI>>>

Copyright © by Homo Dei

Udostępnij w : Wyślij znajomemu

Ostatni komentarz:

**
kolejny ciekawy artykuł
nika93
Dodaj komentarz

Tytuł

Podpis

Treść




Partner technologiczny:

Plus GSM

Partner serwisu Rodzina:

SKOK

Partnerzy naukowi:

WSB-NLU


Centrum JP2

Partner fundacji:

Bank PEKAO SA


Patroni:

PC World Komputer Przewodnik Katolicki

Wsparcie modlitewne:

Karmelitanki Bose


© Fundacja "Opoka" 1997-2011