Oboje chcą dobrze i nie wychodzi...

Jerzy Grzybowski | Sztuka bycia razem

Obojgu szczerze zależy na rodzinie. Ale wzajemnie się blokują. Nie umieją zauważyć dobrych intencji małżonka.

 

Myślimy o rozwodzie, nawet o tym ze sobą rozmawialiśmy, ale wolimy nie robić tego ze względu na dzieci – zaczął Mietek. – No bo nie możemy się dogadać. Ja wszystko oddałem swojej rodzinie. Całe swoje życie. Chcę mieć rodzinę. Mamy dwoje dzieci, dom. Nie piję, nie palę, nie biorę narkotyków. I mam swoje wyobrażenie, jak powinna wyglądać rodzina. Walczę o nią. Mówię, że ma być tak a tak, żeby było dobrze. Tylko żona tego nie przyjmuje. W efekcie ja w swojej własnej rodzinie nie czuję się bezpieczny…

Pytam Paulinę: – A czy Ty czujesz się bezpiecznie w swojej rodzinie?

Absolutnie nie! Jestem bez przerwy atakowana, ustawiana i zdominowana. Zależy mi na naszym małżeństwie i na rodzinie, ale ja nie czuję się u siebie w domu. Mój mąż ożenił się chyba nie ze mną, tylko z jakąś wyśnioną księżniczką z bajki. A ja jestem taka, jaka jestem… – odpowiada.

– A czy Pani wyszła za mąż naprawdę za Mietka? Takiego, jakim jest. A może też wyszła Pani za jakieś wyobrażenie o mężu? – pytam.

Kochamy się bardzo. Ale mąż jest bardzo wybuchowy. Jak się wścieknie o coś na mnie, to rozbija szyby, niszczy… – kontynuuje Paulina.

Ja mam bardzo stresującą pracę, w domu trochę odreagowuję… – tłumaczy mąż.

– A czy nie moglibyście tych stresów odreagowywać inaczej? Rowery? Żagle, trochę powiosłować, pobiegać… – sugeruję.

No, tak… Rowery…

Zdaje mi się, że przyjęli propozycję.

No, ale żona wciąż popełnia te same błędy… – kontynuuje mąż.

– Jakie? – pytam.

No, na przykład, była straszna gołoledź, a ona z dziećmi pojechała samochodem do rodziny. Strasznie się bałem, bo o wypadek nietrudno. Dzwoniłem wiele razy, ale telefon nie odpowiadał. Żona mówiła, że komórka się rozładowała. Jechały w taką pogodę! Ja bym przyjechał i je ściągnął… – odpowiada.

Paulina chyba pierwszy raz usłyszała, że mąż się o nią bał. Nie mogę wykluczyć, że wtedy wyłączyła telefon, bo bała się zakazu wyjeżdżania, nakazu czekania na niego lub innych poleceń.

– Czy Pani wie – pytam – że w tle jego apodyktycznego tonu ukryta jest wielka troska o Panią, o dzieci, tylko nie potrafi jej wyrazić?

Czuję się niezauważony i nieszanowany przez Paulinę – wtrąca Mietek. – Ja chciałbym, żeby ona uczestniczyła w budowaniu naszej rodziny. Żeby mnie w tym popierała. A ona się wycofuje. Jest mi bardzo przykro.

No, jak się mam nie wycofywać, jak mnie ciągle atakuje – mówi Paulina.

– Czy on rzeczywiście atakuje? Może Pani czuje się atakowana. To nie to samo – zwracam Paulinie uwagę. – Proszę zobaczyć, mężowi jest przykro.

Tak samo ze szwagierką – skarży się dalej Mietek. – Ona psuje dzieci, bo kupuje im bardzo drogie prezenty za każdym razem, kiedy do nas przychodzi. Powiedziałem żonie, że szwagierka ma do naszego domu więcej nie przychodzić. I jest dobrze. Tylko żona zbluzgała mnie, że to jej siostra, że nie dopuści do tego, by miała nie przychodzić…

Siostra jest niezamężna – wyjaśnia Paulina. – Prezentami wypełnia swoje poczucie bycia kochaną, potrzeby szacunku i znania. Zdobywa miłość naszych dzieci, bo nie ma swoich. Tak to rozumie. Jest mi bardzo przykro, że on tak się do niej odnosi.

– Proszę popatrzeć – mówię do Mietka – żonie jest przykro, bo nie akceptuje Pan jej siostry. A do Pauliny: Mąż czuje się zagrożony w swojej trosce o rodzinę. Pod jego reakcjami kryją się naprawdę dobre intencje.

Obojgu szczerze zależy na rodzinie. Ale wzajemnie się blokują. Problemy pozostaną. Trudno będzie zmienić szwagierkę, nie mają wpływu na zmniejszenie gołoledzi na trasie. Ale mogą zauważyć w sobie nawzajem swoje dobre intencje. Zaakceptować, że drugie z nich nie ma złych intencji, tylko reaguje w sposób apodyktyczny lub wycofujący się. Im bardziej będzie się Paulina wycofywać, tym bardziej Mietek będzie apodyktyczny. Im bardziej Mietek będzie dominował, tym bardziej Paulina będzie się wycofywać. Droga do porozumienia prowadzi przez zauważanie swoich dobrych intencji, zamiarów i mówienie o tym drugiej stronie. Po naszej rozmowie wydaje się, że zaczynają chwytać, że muszą być cierpliwi wobec siebie. Czy będą chcieli coś w sobie zmienić?

Dom jak szkoła przetrwania >>>

Za: Nieporadnik małżeński

Copyright © by Wydawnictwo POMOC

Udostępnij w : Wyślij znajomemu
Dodaj komentarz

Tytuł

Podpis

Treść




Partner serwisu Rodzina:

SKOK

Partnerzy naukowi:

WSB-NLU
Centrum JP2

Partner fundacji:

Bank PEKAO SA


Patroni:

PC World Komputer Przewodnik Katolicki

Wsparcie modlitewne:

Karmelitanki Bose


© Fundacja "Opoka" 1997-2011