Czuję się jak samotna matka

Jerzy Grzybowski | Trud w rodzinie-SOS

Bardzo często zdarza się, że w kilka miesięcy po ślubie, a potem po urodzeniu się pierwszego dziecka przychodzi kryzys.

 

Jesteśmy małżeństwem od ponad roku, pobraliśmy się z miłości, mamy córeczkę – dzieliła się Teresa. – Po jej narodzinach byłam najszczęśliwsza na świecie, ale od jakiegoś czasu coś się popsuło. Mąż przestał pomagać mi w domu, przy dziecku, szuka kontaktów z kolegami. Właściwie teraz czuję się jak samotna matka, myślę o wyprowadzce, bo nie czuję, aby mężowi na nas zależało. Jest we mnie wiele złości, z którą nie umiem sobie poradzić. O psychologu nie może być mowy, mąż „wie najlepiej”. Za wszystko obwinia mnie... Próbowałam z nim rozmawiać, ale on mówi, że chce odpocząć od bzdur, które mówię i piszę (SMS-y). Kompletna klapa.

Bardzo często zdarza się, że w kilka miesięcy po ślubie, a potem po urodzeniu się pierwszego dziecka przychodzi kryzys. Pojawiają się uczucia rozczarowania, buntu, niechęci wobec zmian, jakie zaszły w życiu. Nagle wszystko jest nie tak. Miało być tak wspaniale, sam raj... a tu: on/ona okazał/a się inny/a, niż się wydawał/a być w czasie chodzenia czy w czasie miodowego miesiąca. Zaczyna się proza dnia codziennego, konieczność zmiany trybu życia, przyzwyczajeń. Niektórym bardzo trudno przychodzi to przestawienie się.

I tu ważna uwaga. Bardzo często jest tak, że żona, zajęta dzieckiem, przelewa na nie wszystkie swoje uczucia i nie zauważa, że ma męża, który także pragnie być kochany, szanowany, zauważany. Tymczasem on nierzadko czuje się odtrącony. Nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Jest mu trudniej niż żonie, dla której macierzyństwo staje się oczywistością, musi zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń, trybu życia. Niektórzy panowie mają powołanie do ojcostwa dane, a niektórzy – zadane. Ale to jest zadanie nie tylko dla nich, to jest zadanie dla obojga małżonków.

Dlatego w tym okresie życia potrzebna jest ogromna wzajemna wrażliwość na siebie. W czasie Waszych rozmów nie powinno być z Pani strony pretensji ani wymówek. Może Pani mówić mężowi o sobie, o tym, co Pani przeżywa, ale to musi być tak powiedziane, żeby nie było w tym pośrednio wyrażanej pretensji. Ewentualna prośba o pomoc również powinna być pozbawiona wyrzutów i pretensji (nawet ukrytych), najlepiej jeśli będzie przedstawiona jako oczywista propozycja: Zróbmy coś razem. Proszę interesować się także pracą męża, pytać normalnie i zwyczajnie, jak minął mu dzień. Także w ten sposób pomoże mu Pani rozpoznać i umocnić jego ojcostwo w Waszej rodzinie. Pisze Pani o złości. Proszę próbować jej nie żywić i nie podsycać. Wiem, że to trudne...

Takie sytuacje, o jakich Pani pisze, są kuźnią nowej miłości, opartej już nie tylko na szalonych uczuciach fascynacji, zakochania i pożądania, ale na wypróbowanej wytrwałości, zrozumieniu, akceptacji i podjęciu wyzwania do jeszcze większej miłości w tych, a nie innych warunkach. Tu chodzi o podjęcie wyzwania, a nie o dezercję.

Dać się żonie wygadać? >>>

Za: Nieporadnik małżeński

Copyright © by Wydawnictwo POMOC

Udostępnij w : Wyślij znajomemu

Ostatni komentarz:

matka
Ja także czuje sie jak samotna matka, to ja nie przesypiam nocy od prawie roku, to ja dbam by dziecko mialo regularne posiłki, czyste ciuszki, naszykowane wszystkie potrzebne rzeczy, ja zawsze musze jechac znim do lekarza gdy jest chore, a maz wymaga jeszcze uwagi, czułości i obiadu, ogarniecia domu - właśnie zrozumiałam że kobieta to urodzona służąca...
młoda matka i małżonka
Dodaj komentarz

Tytuł

Podpis

Treść




Partner serwisu Rodzina:

SKOK

Partnerzy naukowi:

WSB-NLU
Centrum JP2

Partner fundacji:

Bank PEKAO SA


Patroni:

PC World Komputer Przewodnik Katolicki

Wsparcie modlitewne:

Karmelitanki Bose


© Fundacja "Opoka" 1997-2011